poniedziałek, 9 stycznia 2017

Edukacja językowa - Pamiętnik wędrujący

Pamiętnik wędrujący... a może wędrująca maskotka? Jakbyśmy nie nazwali tej zabawy jest ona ogromną motywacją dla dzieci, które uczą się pisać.

Pomysł stary jak świat. Takie chyba są czasem najlepsze i warto je odświeżać, odkurzać i zdejmować z półki. 

Moja siostra do tej pory wspomina czas, kiedy w czwartej klasie jej nauczycielka polskiego przyniosła do szkoły misia, którego można było zabrać do domu. Miś miał swój pamiętnik. Tyle lat minęło, a wspomnienie pozostało.


Taki pamiętnik doskonale sprawdza się nie tylko w starszych klasach. Jest ogromną motywacją do pisania dla wszystkich, którzy tę umiejętność nabyli choć w małych stopniu... choć pisanie można też zastąpić rysowaniem przygód.
W mojej klasie trzy lata temu pojawiła się Noni - pomarańczowa laleczka. Po roku dołączył do niej, uszyty przez gimnazjalistki z Pielgrzymowic, Kaktus. Od tego czasu wędrują razem po domach dzieci, poznają rodzeństwo, zwiedzają świat, przeżywają niesamowite (czasem straszne) przygody i nadal wywołują piski radości i zachwytu, kiedy nadchodzi czyjaś kolej, aby zabrać ich do domu. 

Noni jest już trochę "zużyta" - przeszła kilka operacji, jest regularnie, delikatnie prana i uniknęła kilka razy pożarcia przez straszne bestie typu kot, pies lub młodsze rodzeństwo..

W mojej klasie Noni i Kaktus mają już trzeci pamiętnik i nie jest to ich pierwsza klasa... Wędrują z wylosowanym dzieckiem do domu na kilka dni (dwie osoby w tygodniu, poniedziałek, piątek), a po tym czasie cała klasa słucha z zapartym tchem ich przygód, które odczytuje autor często pod pseudonimem "Pisali: Noni i Kaktus".
Co ciekawe w poprzedniej klasie w pewnym momencie pojawiło się kilka nowych podobnych (a nawet niemal identycznych) laleczek - sióstr i braci Noni. Część z nich nawet do tej pory ma swoje pamiętniki i pisze w nich wspomnienia z czwartej klasy...


A Wasze klasy mają swoje wędrujące pamiętniki? 

0 komentarze:

Prześlij komentarz